| Jazda autobusem bez biletu ciągle traktowana jest przez społeczeństwo z pobłażliwością, a złapanie gapowicza przez kontrolera odbierane jest w kategoriach pecha,a nie kary za kradzież. Tymczasem straty, jakie z tego powodu ponoszą przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej są poważne. Gdyby wszyscy uczciwie płacili za przejazd można by kupować nawet do kilku nowych autobusów rocznie (np. w Warszawie gapowicze winni są przewoźnikowi ok. 17 mln zł. za nieopłacone przejazdy).
Gapowicze są oczywiście narażeni na konsekwencje w postaci mandatu, ale zdecydowana większość uważa to za niesprawiedliwą sankcje i nie płaci. Wielu z nich liczy na to, że przedsiębiorstwu komunikacyjnemu nie będzie się opłacało dochodzić kilkudziesięciozłotowego mandatu w sądzie, gdzie procedura trwa długo i nie zawsze jest skuteczna. Zarząd Spółki MPK Sp. z o.o. w Gnieźnie postanowił wypowiedzieć zdecydowaną wojnę oszustom, przez których uczciwi pasażerowie muszą płacić coraz wyższe ceny biletów, a Spółka nie może szybciej odnowić taboru. W tym celu utworzono własne służby kontrolerskie, tak aby liczba kontroli w autobusach systematycznie wzrastała i obejmowała kursy na wszystkich liniach (także liniach nr: 1, 12, 6N) i we wszystkie dni tygodnia. Podpisano także umowę z profesjonalną firmą windykacyjną „Kaczmarski Inkasso” z Wrocławia, wyspecjalizowaną w odzyskiwaniu trudnych wierzytelności masowych. Przede wszystkim jednak zdecydowano maksymalnie utrudniać życie gapowiczom – recydywistom, niepłacącym za mandaty. Począwszy od sierpnia, zgodnie z prawem dłużnicy – gapowicze otrzymują najpierw listowne ostrzeżenie o możliwości umieszczenia w Krajowym Rejestrze Długów. Jeżeli w ciągu 30 dni nie uregulują należności, ich dane trafiać będą bezpośrednio do Krajowego Rejestru Długów, gdzie mogą figurować nawet 10 lat. Ostrzeżenia przed umieszczeniem w KRD w formie nalepek znajdują się już w autobusach, na przystankach, nadawane są również specjalne komunikaty radiowe. Jest to sprawdzone rozwiązanie, które z powodzeniem stosuje już w kilkanaście największych miast w Polsce, m.in.: Kraków, Lublin, Olsztyn, Szczecin. Dopisanie danych dłużnika do Krajowego Rejestru Długów powoduje, że figuruje on w komputerowym rejestrze. Dostęp do rejestru mają m.in. banki, instytucje finansowe, operatorzy sieci komórkowych, co oznacza, że osoba taka nie będzie mogła przez okres 10 lat uzyskać kredytu, pożyczki, zakupów na raty, telefonu na abonament itp. Ponadto trwają prace nad utworzeniem europejskiego rejestru dłużników, który działałby na terenie całej Unii Europejskiej, co powodowałoby, że np. osoba która kilka lat wcześniej nie zapłaciła mandatu za przejazd bez biletu w Gnieźnie może mieć kłopoty z otwarciem konta bankowego w Wielkiej Brytanii. |